Wpisany przez Marta | poniedziałek, 09 listopada 2009 09:21
"Donald Tusk kocha piłkę? Szczerze wątpię. Co więcej wątpię, aby nasz premier kochał jakąkolwiek dyscyplinę polskiego sportu. Jeśli jest to miłość, to tylko MIŁOŚĆ INTERESOWNA.
Premier Donald Tusk ogłosił, iż jego rząd ma zamiar zdelegalizować internetowe zakłady sportowe. W trybie pilnym ma zostać przyjęta ustawa, która w praktyce oznacza zakończenie współpracy branży bukmacherskiej z polskim sportem. Brak wiedzy obecnie rządzących, nie wyedukowani ich doradcy, a przede wszystkim ślepa pogoń za elektoratem do kolejnych wyborów (już jesienią 2010 roku) ograbią nasz sport z 50 MILIONÓW PLN!
Aż dziw bierze, jak wydawałoby się strzelec wyborowy (Donald Tusk) może spudłować. Polski rząd chce raz na zawsze rozprawić się z niekontrolowanym przyrostem jednorękich bandytów, czyli maszyn o niskich wygranych, które jak grzyby po deszczu wyrastają w polskich miastach. Ale dlaczego do tego samego worka nasz premier wrzuca internetowe zakłady sportowe?? Musimy wiedzieć, że firmy oferujące zakłady wzajemne online, to duże międzynarodowe korporacje, często notowane na giełdach papierów wartościowych, posiadające licencje na swoją działalność wydaną w krajach Unii Europejskiej, a przede wszystkim spełniające rygorystyczne normy, które mają za zadanie walczyć z uzależnieniami oraz zablokować dostęp do zakładów sportowych nieletnim. Porównanie branży bukmacherskiej do budki z piwem, w której zamontowano cztery maszyny o niskich wygranych jest dużym NIEFARTEM. Na jednorękim bandycie może zagrać każdy, nieletni, czy też osoby uzależnione. Nikt tego nie kontroluje, nikt nie sprawdza ile lat ma osoba, która gra na takim automacie oraz nie monitoruje sposobu gry, aby przeciwdziałać uzależnieniom. W zakładach online wszystko jest pod absolutną kontrolą, która jest wymagana przez licencjonodawców (Polska, jak do tej pory nie stworzyła aktów prawnych, które regulowałyby branżę bukmacherską). Wszyscy gracze są kontrolowani pod względem pełnoletności, poprzez przesłanie odpowiednich dokumentów. Sprawdza się pochodzenie ich środków, aby zapobiec używaniu skradzionych kart kredytowych, praniu brudnych pieniędzy, czy też wręcz kontroluje się ich zachowanie, aby w odpowiednim momencie zapobiec uzależnieniu od gry. Jeszcze kilka miesięcy temu rząd zapowiadał, że zamierza uregulować funkcjonowanie internetowych bukmacherów i dać szansę zarówno Państwu na ściągnięcie należnych podatków jak i polskiej piłce, która na dziś w ogromnym stopniu opiera się na kontraktach sponsorskich pochodzących od internetowych firm oferujących zakłady wzajemne. Unibet jest sponsorem całej pierwszej ligi piłkarskiej, Expekt reprezentacji narodowej, BaH Wisły Kraków, a BetClic Lecha Poznań. Bez tych pieniędzy, wiele z tych klubów czeka bankructwo a inne będą musiały mocno ograniczyć swoje plany sportowe, co jednoznacznie odbije się na całej dyscyplinie. Na dziś piłka nożna w Polsce przeżywa ogromny kryzys, a decyzja rządu o delegalizacji zakładów w internecie będzie oznaczać przysłowiowy GWÓŹDŹ DO TRUMNY! Realu Madryt nikt nie próbuje pochować… (sponsorem jest firma bukmacherska BWIN).
Nie wyważajmy otwartych drzwi…! To apel do obecnie rządzących. Tak szybkie działania w celu delegalizacji zakładów wzajemnych w internecie pociągną za sobą opłakane skutki. Według opinii wielu ekspertów powstanie bubel prawny, który będzie wymagał kolejnych nowelizacji, a problem pozostanie. Już dziś można wskazać uchybienia w założeniach do ustawy. Mówi się o blokadzie internetu, lecz nikt nie wspomina o możliwościach gry na telefonach komórkowych. Europa już dawno zdała sobie sprawę z tego, że nie można wprowadzać prohibicji na ten rodzaj usług w internecie, lecz należy go skrupulatnie kontrolować i odpowiednio opodatkować. Idea, która powinna przyświecać rządowi Donalda Tuska, powinna zakładać ograniczenie nielegalnego hazardu, gdzie nie ma wprowadzonych mechanizmów kontroli. Powinniśmy brać przykład z Wielkiej Brytanii, Włoch czy Francji, które otwierają swój rynek na legalne i w pełni transparentne zakłady w sieci. Rządy tych krajów pozyskują dodatkowe środki w postaci podatków, kluby sportowe utrzymują swoich sponsorów, a gospodarka ożywia się poprzez wydatki na reklamę w internecie, prasie jak i telewizji.
Obserwując zachowanie naszych polityków, zastanawiam się, co jest dla nich ważniejsze? Polski sport, czy walka o wyborców (zresztą walka chybiona, bo generał dobrał źle przygotowane wojsko)?!! Z jednej strony pozwala się naziemnym (nikt nie udupi spółki skarbu państwa, Totalizator Sportowy) bukmacherom funkcjonować, a z drugiej odmawia tego prawa firmom operującym w internecie. Pokusiwszy się na estymację podatku liczonego do obrotu branży internetowej na polskim rynku, a który „dzięki” polskiemu rządowi może nigdy nie wpłynąć do skarbu państwa, mówimy o kwocie 350.000.000,00PLN rocznie! Po cholerę nakładać podatek obrotowy VAT na szkoły językowe (nowy pomysł rządu Donalda Tuska), skoro to tylko 100 milionów w skali roku, jak tutaj przez palce ktoś chce przepuścić 3 i pół razy więcej?!!
Polskiego sportu nie stać na odcinanie kolejnego źródła finansowania!
PS. Od lat głosowałem na Platformę Obywatelską. Pomyliłem się… ?"
autor: Damian Raciniewski źródło: JoinFans.Com & Business Sport Solutions